O rozpalaniu wewnętrznego ognia Imbirem

Oceń:
(0 głosów)
O rozpalaniu wewnętrznego ognia Imbirem
fot. fox-and-fern / CC-BY-ND 2.0

Imbir jest korzeniem rośliny, która wspiera nasz organizm, tak jak ogień palony w kominku wspiera domostwo. Imbir zagrzany w naszym organizmie pobudza go i rozświetla. Wzmacnia w rozwoju. Tak jak oczywistym jest dla nas żywioł ognia, tak oczywistym powinien stać się „żywioł” imbiru. Od zarania dni rozpalamy ogień wtedy, gdy zimno, a imbir jest jakby uwewnętrznionym ogniem. Patrzymy na ognisko płonące przed naszymi oczami i po cichu odtwarzamy w sobie to ognisko przyjmując imbir. Działa on nie tylko przeciwzapalnie, ale i ogrzewająco. Pobudza przy tym krew i umysł a także seksualność. Właściwie wszystko co kojarzy się z ogniem, może też kojarzyć się z imbirem, który działa na te aspekty naszego bycia, które wiążą się z ogniem właśnie, tj. na ciepłotę ciała, dobre trawienie, dobre krążenie krwi, dobre myślenie i dobre życie seksualne. Dzięki imbirowi możemy też wzmocnić nasze codzienne życie drobnym wymiarem poezji, jaką jest korzystanie z przedziwnych dzieł natury. Wziąć do ręki zrogowaciały korzeń imbiru, to jak przywrócić życiu magię przyjaźni z Naturą. Nauczmy się więc reagować imbirem, co będzie oznaczało: reagować płomieniem.

Imbir trafił do Europy za sprawą żeglarza Marco Polo, który tzw. szlakiem korzennym przewiózł go z Dalekiego Wschodu. Jego dokładne pochodzenie nie jest do końca rozpoznane, a jednak podejrzewa się, że miało ono miejsce na którejś z wysp Pacyfiku. Pewne jest natomiast, że Starożytni Chińczycy uważali imbir za roślinę o „znaczeniu ministerialnym”, a więc mającą moc leczenia ciężkich chorób. Co ciekawe, do Polski imbir trafił w Średniowieczu dzięki Krzyżakom. Najpierw jedzono tłuste mięsiwa, a potem imbirem leczono się z ciężkiej niestrawności. Imbir pozwalał więc jeść i nie umrzeć od tego. Jeszcze większą ekstrawagancją było używanie imbiru w postaci czopku, który wsadzano koniom w tyłki, by pobudzić je na polach bitwy do jeszcze bardziej energicznej szarży. Imbirem można więc budować także groteskę życia, a jednak skupmy się na jego „ministerialnych” właściwościach.

Wykazano w badaniach, że imbir skutecznie wpływa na leczenie chorób reumatycznych. Codzienne zażywanie imbiru w suszonej postaci pozwoliło pacjentom uczuć zmniejszenie bólu oraz obrzęków w stawach. Osoby cierpiące na bóle mięśni również odczuwały znaczącą poprawę. Badania potwierdziły także skuteczność imbiru w leczeniu migrenowych bólów głowy. Zwyczajowo zaleca się 5 g świeżego imbiru lub 1/3 łyżeczki mielonego 3 razy dziennie.

Imbir posiada właściwości przeciwgrzybiczne, a także hamuje rozrost bakterii Gram-dodatnich oraz Gram-ujemnych. Stwierdzono, że imbir zwalcza nawet bakterie lekooporne. Jego właściwości przeciwdziałają wirusowi nieżytu nosa in vitro. Zaobserwowano również właściwości przeciwpasożytnicze.

Tak jak czosnek i cebula imbir hamuje proces krzepnięcia krwi i dlatego zmniejsza ryzyko zatorów tętniczych oraz zawału serca. Posiada jednak w tej dziedzinie silniejsze właściwości niż nasza rodzima cebula z czosnkiem. Imbir rozszerza naczynia krwionośne, dlatego polepsza przepływ krwi w organizmie, ukrwienie tkanek, a dzięki temu pozwala na lepsze dotlenienie mózgu.

Korzeń imbiru jest niezwykle skutecznym lekiem hamującym mdłości, szczególnie tych na podłożu choroby lokomocyjnej. Częściowo ogranicza nadmierną motorykę żołądka charakterystyczną dla choroby lokomocyjnej. Nie ustalono jeszcze dokładnie dlaczego imbir jest tak skuteczny w tej dziedzinie, jednak sugeruje się, że wynika to z wpływu jaki ma on na lokalny układ żołądkowo-jelitowy. Imbir przyjmuje się jako środek przeciwwymiotny, hamujący mdłości w chorobie lokomocyjnej oraz nudności towarzyszące chemioterapii lub przyjmowaniu silnych środków farmakologicznych. Dzięki temu, że nie działa na centralny układ nerwowy, a docelowo na przewód pokarmowy, okazuje się lepszy niż analogiczne w tym układzie leki syntetyczne. Należy dodać, że w przypadku choroby lokomocyjnej przyjmujemy imbir na 20 min przed podróżą, nie w jej trakcie.

Kłącze imbiru poprawia motorykę żołądka i działa rozkurczająco na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego. Dzięki temu łagodzi niestrawności oraz ogólne objawy zespołu jelita drażliwego. Imbir pobudza wydzielanie soków żołądkowych, dlatego wspomaga trawienie. Zapobiega przy tym powstaniu wrzodom żołądkowym (ale nie powinno się go stosować w przypadku już istniejących, ponieważ może wzmocnić ich krwawienie).

Imbir możemy dodawać do kawy, w której będzie miał silniejsze właściwości pobudzające niż sama kofeina. Ale również do herbaty, którą możemy wówczas wspomóc miodem. Dodanie kilku plasterków imbiru do potraw wzmacnia ich charakter rozgrzewający, nawet jeśli są warzywa i owoce o wychładzającej funkcji. Co ważne jednak, dodanie imbiru do potraw mięsnych lub rybnych ułatwia znacząco ich trawienie, a przez to polepsza samopoczucie, które zależne jest przecież od dobrego trawienia. Imbir można również wykorzystać kosmetycznie, np. smarując sobie nim i wazeliną usta celem uzyskania bardziej wyraźnego ich koloru.

Ogólnie rzecz ujmując korzeń imbiru wpływa na ognio-motorykę naszego ciała i umysłu. Nie chodzi więc o samą motorykę, ale jej płomieniste działanie. Nie o samo trawienie, a ogień trawienia. Nie o myślenie, ale myślenie płomieniste. Nasz organizm staje się wówczas krzewem z Biblii, który płonie, ale nie spala się. Nie zmienia to faktu, że imbir to zwykły korzeń, a jego smak to najzwyklejsza przyjemność.

Autor: Joanna

0 komenatrzy

Przeczytaj także:

Produkty, które psują zęby

Jak to powiedział Charlie Chaplin "Dzień bez uśmiechu jest dniem straconym". W końcu uśmiech wydłuża życie! Jest pocieszeniem dla każdego człowieka i każdy może obdarować nim kogoś innego, gdyż uśmiechanie się przecież nic nie kosztuje....

Czytaj dalej

Czy kucharz może być lekarzem?

Utajony dramat współczesnego funkcjonowania w cywilizacji polega na tym, że wytworzyliśmy nadmiar jedzenia, który z jednej strony utrzymuje nas przy życiu, a z drugiej powoduje śmiertelne choroby. W sposób więc pozorny pokonaliśmy czasy wielkiego głodu,...

Czytaj dalej

Ciekawostki o warzywach w stanie kiełkowania

Kiełki warzyw nie są jeszcze warzywami, ale już nie ich nasionami, a jednak zawierają w sobie cały przekrój witamin, które właśnie w tej początkowej fazie wzrastania najsilniej uderzają swoją siłą i smakiem. To w kiełkach...

Czytaj dalej